Tag Archives: Coursera

Siedem grzechów głównych przeciw szczęśliwości

1. Niedocenianie szczęścia

2. Nieufność wobec innych

3.Bycie potrzebującym

4.Ignorowanie wewnętrznego źródła szczęścia

5.Nieufność wobec życia

6. Wywyższanie się

7.Nadmierna kontrola

Prof.Raj „A life of Happiness and Fulfillment” Coursera

Coursera – Brawo ja!

A co tam, niech tam, pochwalę się moim małym sukcesem.

Choć pełna niewiary przystępowałam do kursu „Crafting an effective Writer: Tool of the Trade”, to dziś mogę powiedzieć, że nie powinnam, bo ukończyłam kurs z wyróżnieniem. O czym poinformowano mnie w krótkim mailu, do którego dołączony był profesjonalny certyfikat z podpisami naszych trzech Wykładowców.

This message makes my day, really:

„You earned 96.9%

with distinction”

 

Coursera – week 4

W telegraficznym skrócie. W tym tygodniu wszystko robiłam na ostatni moment. Brak czasu.

Tak więc osób przeżywających kryzys musiało być więcej, bo z 40 tysięcy zapisanych na początku kursu słuchaczy została się nas mała garstka około 7,5 tysiąca:-). http://www.youtube.com/watch?v=zMCkPpPbVkE&feature=youtu.be

Szkoda, bo robi się naprawdę ciekawie. Piszemy już całe paragrafy. Tym razem ocenialiśmy nawzajem swoje opisy scenek.

http://mojacoursera.wordpress.com/2013/10/23/week-4-assignment/

Moi koledzy byli dla mnie bardzo łaskawi, dostałam maksymalną ilość punktów. A jedna z osób udzieliła fachowej porady jak powinnam zakończyć swój opis. Ja również nie pozostałam im dłużna i równie entuzjastycznie wypowiedziałam się na temat ich prac, choć nie byłam w stanie nic konstruktywnego poradzić autorom przygód zaobserwowanych na placu zabaw lub w chińskiej restauracji. Zbliżamy się do końca kursu a nadchodzące dwa tygodnie zapowiadają mnóstwo pracy. Czy znajdę dość czasu?

Coursera- week 3

Chyba mnie dopadł kryzys połowy studiów. To wtedy, gdy uświadamiamy sobie, że przedmiot, który zgłębiamy jest zbyt rozległy, by nasze skromne pojmowanie było go zdolne objąć w całości. Stajemy na rozdrożu nie wiedząc, czy stracić zainteresowanie studiami i ciągnąć je tylko pro forma, dla papierku, czy wyspecjalizować się w jakiejś wąskiej dziedzinie i przynajmniej w niej starać się osiągnąć maestrię.

Co robię ja?… Zapisuję się na kolejny kurs Coursery:-). Tym razem z dziedziny ekologii. Wiele, wiele różnic, o których dużo by mówić. Tym sposobem dałam sobie opcję B. Coś, co da mi oparcie w przypadku niepowodzenia na pierwszym kursie, a także nie pozwoli mi nie wpaść w pustkę po zakończeniu obecnego. Podejrzewam, że bakcyla łapie się stosunkowo łatwo i potem już ciągle coś się na Curserze studiuje. Spotkałam wielu takich słuchaczy, którzy od lat korzystają z tej niezwykłej platformy.

Ale właściwie w trzecim tygodniu nie wydarzyło się nic, co mogłoby mnie zdeprymować. Wysłuchałam wszystkich wykładów o funkcjach części mowy w zdaniu, test on-line na sprawdzenie wiedzy wypadł celująco, mogę być także zadowolona z wyników oceny mojej pracy z zeszłego tygodnia przez pięciu kolegów anonimów.

Otrzymałam maksimum punktów, czyli 20, po 10 za każde zdanie. Jedna osoba powstrzymała się od komentarza, jedna stwierdziła lakonicznie”Dobra robota”, dwie wytknęły mi błędy polegające na użyciu podwójnego przeczenia, oraz braku płynności w zdaniach (łatwo im mówić;-). Jedna osoba z entuzjazmem doceniła moje poczucie humoru, choć nie wiem, czy salwy śmiechu, to dokładnie to, co chciałam wywołać konstruując następujące, naszpikowane do bólu wszystkimi możliwymi częściami mowy zdania:

„Sierżancie, chciałabym zeznać uczciwie, że ta kobieta idzie w każdy piątek tą właśnie ulicą w swym pięknie wydzierganym, fioletowym kapelusiku niosąc co najmniej dwa bukiety kwiatów, lecz nie jestem pewna, czy można to połączyć z dewastacja zieleni miejskiej w pobliskim parku.”

Drugie zdanie z frazą „wieje wiatr” było jeszcze bardziej dramatyczne:-) http://mojacoursera.wordpress.com/2013/10/02/module-2-writing-activity/

Sposób oceniania wzbudził jednak wiele emocji na forach. Bo wbrew moim obawom, dobrze zrozumiałam zasady. Przyznajemy 0, jeśli próba nie została podjęta i 10 jeśli została podjęta. I tu właśnie tkwi sendo tego, co oznacza podjęcie próby. Czy już wpisanie kilku liter w okno dialogowe to podjęcie próby napisania zdania i czy należy się dziesięć punków? Tego typu pytania zadawali moi drobiazgowi koledzy, którzy, nota bene, znaleźli błędy nawet samym wykładowcom w przygotowanych przez nich materiałach i artykułach:-)

Coursera – week 2

No to chyba się zaczynają schody…. W sumie gdyby to był taki kurs dla przedszkolaków, to nie zapisałoby się na niego tylu Native’ów. A jest nas w tej klasie ponad 40 tysięcy! http://www.youtube.com/watch?v=8s59DEd3f60&feature=youtu.be Sporo ze słuchaczy pochodzi właśnie z krajów angielskojęzycznych. Ja wciąż nie mogę się doliczyc naszych drogich rodaków, których spotykam to tu to tam na różnych forach. Szacuję, że około setka Polaków tu grasuje mniej więcej.

No i tu obalam swój kolejny mit z początku kursu, że niby łatwiej kogoś poznać na forum, niż w realu. Nie jest łatwiej, bo wpis na forum nie oznacza, że osoba do której pisałaś Ci odpowie. To tak jakbyś krzyczała na środku zatłoczonego placu, albo ktoś Ci odpowie, albo nie. Poza tym z czasem zaczęłam bardziej krytycznie traktować swoje wpisy. W końcu, kto ma odwagę wykrzykiwać pierwszą lepszą mysl, która przyjdzie mu do głowy i błaźnić się przed całym tłumem, zamiast przed jedną zaczepioną osobą. Ale nie poddaję się, nadal szukam bliższej znajomości, koleżanki lub kolegi, którzy dadzą ściągnąć albo coś podpowiedzą;-)

Materiał staje się coraz trudniejszy. Teoria i rozwiązywanie quizów przychodzi dość łatwo. Zebrałam prawie maksimum punktów za quizy z pierwszego tygodnia i drugiego. Gorzej z praktycznymi ćwiczeniami.

W tym tygodniu musieliśmy założyć specjalnego bloga do wykonywania ćwiczeń. Narazie wykonałam dwa, polegały na układaniu zdań z użyciem części mowy. Nie wiem czemu to ma służyć. Podobno dowiemy się później. Poza tym po raz pierwszy musieliśmy się poddać ocenie kolegów. Z zaproponowanych prostych zdań mieliśmy ułożyć poprawne rozbudowane zdania. Może nie będę narazie zdradzać do jakich elaboratów doprowadziły mnie zanęty w postaci: „Kobieta idzie”. oraz „Wieje wiatr”.

I really did my best”- szczególnie, że wiedziałam, że za chwile ktoś to oceni. Ale i ja mam swoje pięć minut, też oceniałam pięć innych par takich wypocin. Te wpisy były anonimowe, ale można było się domyślić, które pisał Native, lub ktoś bardzo mu bliski, a które adept taki jak ja, w pocie czoła wypracowujący teorię gramatyki w praktyce. Na szczęście do wyboru mamy tylko dwie oceny: zero albo maksimum punktów. Dodatkowo możemy dodać komentarz. Wszystko albo nic , wybór jest prosty. Chyba że znowu czegoś nie zrozumiałam:-)

Coursera – fora

Fora, Fora, Fora,
W drugim tygodniu przerobiliśmy materiał o częściach mowy. Czasowniki, rzeczowniki, przymiotniki, itp.itd, czym są i do czego służą. Jako praktykę zaproponowano nam kolejną zabawę na forach. Mieliśmy tworzyć takie mini zdania składające się z dwóch wyrazów do których koledzy z kursu dopisywaliby kolejne słowa tworząc pełne zdania.

I tak zaintrygował mnie wpis:
„Żołnierz upadł.”
Dopisałam:
„Żołnierz upadł, ale nie poddał się.„
Dziś po upływie doby i w poprzek wszystkich możliwych stref czasowych mamy taki oto elaborat:
„Przystojny, bohaterski i ranny Amerykański żołnierz, który służył w dwóch kolejnych kontyngentach na pierwszej linii frontu w Afganistanie, bliski porażki z powodu pragnienia i wyczerpania, upadł słaby na kolana podczas przedzierania się przez pustynię, ale nie poddał się i nie porzucił marzenia o uwolnieniu zakładników.” ha!

Zachęcona tym przykładem sama zaczęłam wątek:
„Nigdy nie mów.” (nie wiem skąd mi się to wzięło:)
Długo nikt się nie wpisywał aż w końcu ktoś, chyba z Ameryki Południowej,bo liczbę jego imion przestałam liczyć po piątym egzemplarzu dopisał sentencję, której bez googlowego słownika nie byłabym w stanie rozgryźć:
„Nigdy nie mów zawsze, chyba że masz na myśli napotkanie szansy „nigdości” poprzez zapomnienie…”
Dokładnie tak! trzy kropki na końcu postawił. Tak, one najlepiej wyrażają moja opadająca szczękę w tym momencie. Ale nie byłabym sobą, gdybym jednak nie dodała ostatniego słowa:
„(…)poprzez zapomnienie twoich słów.” Postawiłam kropkę na końcu. Prawda że ładnie?

Coursera – week 1

Pierwszy tydzień kursu on-line za mną! Super, że Coursera przewidziała udział takich nowicjuszy jak ja i poświęciła pierwsze siedem dni na oswojenie z tą metodą kształcenia. Nie było zatem gramatyki, stylistyki czy innych pisarskich wprawek, ale przygotowanie do mających nas czekać zadań.

W tym tygodniu stworzyłam dokładny rozkład zadań, gdzie wszystkie deadliny podkreśliłam na czerwono, oraz odkryłam różnice między tradycyjnym kształceniem, a kształceniem on-line.

1. Trzeba większej motywacji – nie wystarczy na ostatnią chwilę wybiec z akademika i na wpół śpiąc wysłuchać nudnego wykładu na uczelni. Tu musisz się maksymalnie wytężyć, by w domowych warunkach przyswoić choć trochę wiedzy.

2. Metody nauki dostępne on-line to oglądanie wykładów w formie video oraz czytanie materiałów i prezentacji. Jednak to właśnie poprzez dokładne czytanie przyswajamy większość informacji. Słuchowcy mogą mieć tu ciężko…

3. Sprawdzanie wiedzy odbywa się poprzez rozwiązywanie quizów, którymi przerywane są filmiki -aby sprawdzić, czy jeszcze nie zasnąłeś i czy łapiesz, o co w ogóle biega i różnego rodzaju testy. Mnie najbardziej przeraża ocenianie przez kolegów. Bo od drugiego tygodnia moje wypociny będą oceniali inni studenci. Ja zresztą także będę oceniać ich prace. Chodzi o to, że wykładowcy nie są w stanie sprawdzić kilkuset prac jednocześnie, bo tylu zdaje się jest nas na tym kursie.

3. I najfajniejsza rzecz- interakcje z tymi setkami innych kursantów, oraz instruktorami. Podobno studiując on-line poznaje się znacznie więcej ludzi niż „na żywo” Potęga internetu! W końcu łatwiej kogoś zagadnąć na forum niż podejść do niego w holu uczelni i zagaić ciekawą dykteryjką:-). Od pierwszego dnia kursu utworzone zostały fora dyskusyjne, na które zaraz posypały się wpisy. Ludzie z całego Świata. Setki ludzi… w różnym wieku, o różnych doświadczeniach i różnych celach. Można się zagubić. Kurs miał zajmować 4-5 godzin tygodniowo, a ja już na forach spędziłam chyba z dziesięć. W końcu przypięłam się do dwóch grup, jedna dotyczy blogowania (mam wrażenie, ze odnalazłam bratnie dusze:-) a druga to studenci z Europy (jakoś rodaków tam żadnych jeszcze nie spotkałam, ale zobaczymy)