Jesień skromnisia

Jesień skromnisia podeszła cicho pod mój dom opatulona w szaroburą jesionkę. Przystanęła na chwilę, by strząsnąć kilka kropel deszczu z przemokniętego kapelusza i nieopatrznie strąciła przy tym ostatnie liście z przydomowych jesionów. Nikt nie słyszał kiedy odeszła, bo w okolicznych parkach wciąż trwały festiwale kolorów z fajerwerkami ognistych klonów i korowodami kasztanowych ludzików przechadzających się po czerwonych dywanach wśród pióropuszy pożółkłych traw.

Jesień skromnisia pozostawiła po sobie tylko mokre ślady – kałuże na opustoszałych chodnikach miasta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s