Monthly Archives: Luty 2016

Odpowiedzieć na potrzebę Świata

Mógłby tak trwać z nią na wieki. Ona jedyna rozumiała jego artystyczną duszę i starała się ją ukołysać. Przytuliła do swojej piersi jego głowę i lekko gładziła kędzierzawą czuprynę bawiąc się pojedynczymi kosmykami. Mówiła jak natchniona:

    • Może świat potrzebuje ciebie, na razie, bardziej jako listonosza, a nie malarza… Może masz tu do wykonania jeszcze inne zadania… – zawiesiła głos i za chwilę bardziej stanowczo dodała – Ale uwierz w to, musisz w to uwierzyć – powtórzyła z naciskiem – że zacznie cię w końcu potrzebować przede wszystkim jako ARTYSTY – odchyliła jego głowę i spojrzała mu głęboko w oczy, żeby sprawdzić, czy uwierzył. Patrzyła dostatecznie długo, aż znalazła w jego źrenicach cień nadziei. – Kontynuowała – Kiedyś świat zwróci się do Ciebie jako do MALARZA, a wtedy będziesz musiał być gotowy na to wezwanie. Będziesz musiał odpowiedzieć na tę potrzebę świata! Kiedy świat wyciągnie ręce po twoje OBRAZY, musisz je mieć gotowe, żeby je światu OFIAROWAĆ – znów sprawdziła czy ją rozumie.

Po chwili wzięła jego ręce w swoje dłonie i długo się im przyglądała, jakby sprawdzając, czy i one zrozumiały jej naukę.

Podstarzały listonosz z Osiedla Młodych

Wciąż patrzył w lustro i widział w nim coraz wyraźniej starzejącego się listonosza z Osiedla Młodych. Ogarnęła go nienawiść do luster. Obiecywał, zarzekał się, że już więcej nie będzie się w nich przeglądał. Lustra to zagłada cywilizacji. Niektórym wydaje się, że to broń albo technologia przyniesie kres naszemu światu. A to lustra, lustra, lustra nas wykończą, Wystarczy popatrzeć na zwierzęta, one czują się szczęśliwe, bo nie muszą się przeglądać w lustrze, sprawdzać, czy dobrze się prezentują. Nawet kiedy uda im się spotkać oko w oko z własnym odbiciem gdzieś w lustrze wody albo kropli porannej rosy, to uznają je za kogoś obcego. Jak piękne by mogło być nasze ludzkie życie, gdybyśmy nie znali luster. Nie wiedzielibyśmy jak wyglądamy i nie porównywalibyśmy się z innymi. Nie obchodziłoby nas czy mamy duży nos, jesteśmy grubi albo… łysi lub… łysiejący. Obchodziłoby nas tylko jak inni na nas patrzą i co do nas mówią. Lustrami byliby dla nas inni ludzie. To w ich oczach przeglądalibyśmy się.

Nadgarstki Mona Lisy

mona lisa

Wszystkim wydaje się, że tajemnica Mona Lisy tkwi w jej uśmiechu. Tymczasem prawdziwą tajemnicę skrywają jej skrzyżowane ze sobą nadgarstki. Jak monstrualne ślimaki, wpełzają jeden na drugi. Nie wiadomo w jakim celu, niecnym, czy zbożnym. Jedna ręka Mona Lisy spoczywa na oparciu fotela, a druga się na niej opiera, tak jakby przed czymś ją powstrzymywała lub kamuflowała niedawny czyn. Ten gest właśnie odbija się w uśmiechu Mona Lisy. Grymas ust mówi nam o potencjalnych lub rzeczywistych czynach lewej ręki, której prawica nakazuje chwilowo pozostać w bezruchu na miejscu z sobie tylko wiadomych przyczyn. Do czego zdolna jest Mona Lisa i jej ręce, wie tylko ona sama.