Monthly Archives: Styczeń 2015

A gdybym była młotkową

(pastisz wiersza Charlesa Bukowkiego „a gdyby pan uczył pisarstwa”)

A gdybym była młotkową

i w kuźni młodych talentów z młotkiem szalała

i adeptkom literatury do głów młotkiem wbijała

podstawy warsztatu pisarskiego, to:

najpierw kazałbym im się dorobić nieszczęśliwej miny, worków pod oczami, wrzodów na żołądku i ewentualnie rozstępów na brzuchu.

Mogłyby się także postarać o kiepskie widoki na przyszłość. To pomaga w paraniu się pisaniem, choć równocześnie może być tego parania wynikiem. Taki paradoks.

Powinny też w międzyczasie doświadczyć taniej miłości i drogich perfum, z tym, że kolejność tych doznań jest tu obojętna.

Stanowczo odradzałabym im Sylwestra w Krynicy i wszelkiego rodzaju gry zespołowe oraz  Totolotka!

Za to poleciłabym im zająć się codzienną zmianą uczesania z lewej na prawą i od czasu do czasu z przedziałkiem po środku, która to czyność kończyłaby się pełną akceptacją nowej siebie.

Potem skazałabym je jeszcze na kilka trudnych lat, pełnych kłód pod nogi, piasku w oczy i trosk.

Zakazałabym im pisać w zeszytach o skórzanej oprawie.

I w tym czasie radziłabym im unikać także imprez integracyjnych oraz zdjęć grupowych w pracy.

Ważne jest, aby czytały swoje teksty wciąż od nowa i od nowa pomijając przy tym niektóre z lektur obowiązkowych i ignorując prawie wszystkie bestsellery.

Dość istotne jest, aby gapiły się tęsknym wzrokiem przez wszystkie okna wszystkich budynków, w których się znajdą.

Absolutnie niezbędne natomiast jest czytanie nieprzyzwoitych książek w pociągach i pogryzanie przy tym soczystych jabłek.

Powinny też zdać sobie sprawę, że Ci, którzy najbardziej je krytykują, sami właśnie krytyki boją się najbardziej.

Chciałabym, by wreszcie usłyszały jak padał śnieg tej nocy, gdy zostawił je same w obcym mieście bez szans na bliskość, bez pomysłu jak żyć bez niego. Bez tchu. Ze łzami. Z długami.

I powiedziałabym:

„Nigdy, przenigdy nie czujcie się gorsze i/lub niegodne!

Ani nie udawajcie, że takie jesteście!

Zwalniam Was też z poczucia winy. Z poczucia wstydu też!”

Potem będziecie w stanie podjąć kolejne wyzwania, zauważyć mrówkę na zapałce, wejść w ciemny tunel, rozpalić ogień.

Nie wolno Wam pogrzebywać nadziei!

Ani flirtować!

Wolno Wam za to wpadać w słuszny gniew,

wyć, bić pięściami, wyrzucać graty przez okno, zawsze wtedy, gdy poczujecie się zdradzone.

Niech dowiedzą się wszyscy, jaki z niego gagatek!

Ach i jeszcze dieta! Tak, warto być na diecie, ale za żadne skarby nie warto odmawiać sobie ciasteczek ani drinka z kolą.

A potem odwróćcie wszystko – Bądźcie szczęśliwe!

I być może dojdziecie wtedy do wniosku, że zawsze takie byłyście, i w młodości i w małżeństwie, i kiedy tamten odszedł, a ten zdradził i w każdej pracy, którą wykonywałyście do tej pory.

A jeśli przyłapiecie mnie znów na udzielaniu komukolwiek rad, to z przyjemnością powtórzę wam to wszystko jeszcze raz! (albo wbiję młotkiem do głowy LOL:-)

Je suis charlie

JE-SUIS-CHARLIE