Ach ten berecik!

Właściwie wszystko z nim było w porządku. Elegancki flauszowy płaszczyk, bródka przycięta jak od linijki, wypastowane buty. Tylko ten berecik. Ten berecik na głowie nie dawał mi spokoju. Nie mogłam spuścić go z oka w zatłoczonym autobusie. No i wydało się. Wiedziałam, ze coś tu nie tak, wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął rozmowę:

Słuchaj, będę za pół godziny, kolację masz gotową, tak? Tylko, żeby wszystko było,tak jak trzeba, ok? Sałatkę też masz, tak? Pamiętasz, że nie lubię ogórków. Nie dodawałaś, prawda? To dobrze. A wino jakie masz, eeeee te jest kiepskie, nie masz lepszego? Nie? To skocz do sklepu jeszcze zdążysz. Aha i piekarnik już wstaw, żeby kurczak ciepły był jak przyjadę. Będę za dwadzieścia minut.

Kiedy zakończył rozmowę,straciłam całe zainteresowanie jego osobą, już nie musiałam się na niego patrzeć. Właściwie nie chciałam mieć z nim nic wspólnego, a zwłaszcza z jego berecikiem, pod którym ściśnięte i ukryte jeszcze ego za dwadzieścia minut urośnie do niebotycznych rozmiarów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s