Fourth of all Monika’s wonders

Monika przeprowadzając się do tego miasta miała nadzieję na odnowę. I to nie dlatego, że w poprzednim miejscu żyło jej się źle. Nie, tego nie mogła powiedzieć. Po prostu czuła, że wyczerpała tam wszystkie możliwości i nic nowego jej już nie spotka. Czego zresztą mogła się spodziewać po codziennym spacerze o 7:30 w stronę biura, po dniach spędzonych z oczami utkwionymi w ekranie komputera, po krótkiej przerwie na kanapkę i kawę i w końcu po powrocie do domu, gdzie czekał na nią obiad ugotowany przez mamę oraz rzucane znad gazety pytanie ojca;

-”Jak tam, córcia, dzisiaj w pracy było”?

W worku z niespodziankami przygotowanymi jej przez los nie było już ani jednego fanta. Daremnie łapczywymi rękami przetrząsała jego puste dno.

Nawet wizyty Filipa przestały zaskakiwać. Wprost przeciwnie, stały się regularne i przewidywalne, do tego stopnia, że właściwie można je było nazwać rutynowymi. Wiadomo było, że w każdy pierwszy wtorek miesiąca wyląduje na lotnisku w Goleniowie i wynajętym samochodem zjawi się około południa w ich firmie. Potem przez cały dzień będzie zerkał na nią z sąsiedniego biura oddzielonego tylko przeszkloną ścianą, aż do wieczora, kiedy to spotkają się w zarezerwowanym na czas jego delegacji pokoju hotelowym.

Emocje, jakich doznaje księżniczka na widok swego rycerza przybywającego na białym koniu były Monice niedostępne. Ona, widząc białego peugeota z napisem Avis parkującego przy głównym wejściu ich biura, czuła tylko niespokojną szamotaninę motyli w jej brzuchu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s