Monthly Archives: Wrzesień 2013

Coursera – week 1

Pierwszy tydzień kursu on-line za mną! Super, że Coursera przewidziała udział takich nowicjuszy jak ja i poświęciła pierwsze siedem dni na oswojenie z tą metodą kształcenia. Nie było zatem gramatyki, stylistyki czy innych pisarskich wprawek, ale przygotowanie do mających nas czekać zadań.

W tym tygodniu stworzyłam dokładny rozkład zadań, gdzie wszystkie deadliny podkreśliłam na czerwono, oraz odkryłam różnice między tradycyjnym kształceniem, a kształceniem on-line.

1. Trzeba większej motywacji – nie wystarczy na ostatnią chwilę wybiec z akademika i na wpół śpiąc wysłuchać nudnego wykładu na uczelni. Tu musisz się maksymalnie wytężyć, by w domowych warunkach przyswoić choć trochę wiedzy.

2. Metody nauki dostępne on-line to oglądanie wykładów w formie video oraz czytanie materiałów i prezentacji. Jednak to właśnie poprzez dokładne czytanie przyswajamy większość informacji. Słuchowcy mogą mieć tu ciężko…

3. Sprawdzanie wiedzy odbywa się poprzez rozwiązywanie quizów, którymi przerywane są filmiki -aby sprawdzić, czy jeszcze nie zasnąłeś i czy łapiesz, o co w ogóle biega i różnego rodzaju testy. Mnie najbardziej przeraża ocenianie przez kolegów. Bo od drugiego tygodnia moje wypociny będą oceniali inni studenci. Ja zresztą także będę oceniać ich prace. Chodzi o to, że wykładowcy nie są w stanie sprawdzić kilkuset prac jednocześnie, bo tylu zdaje się jest nas na tym kursie.

3. I najfajniejsza rzecz- interakcje z tymi setkami innych kursantów, oraz instruktorami. Podobno studiując on-line poznaje się znacznie więcej ludzi niż „na żywo” Potęga internetu! W końcu łatwiej kogoś zagadnąć na forum niż podejść do niego w holu uczelni i zagaić ciekawą dykteryjką:-). Od pierwszego dnia kursu utworzone zostały fora dyskusyjne, na które zaraz posypały się wpisy. Ludzie z całego Świata. Setki ludzi… w różnym wieku, o różnych doświadczeniach i różnych celach. Można się zagubić. Kurs miał zajmować 4-5 godzin tygodniowo, a ja już na forach spędziłam chyba z dziesięć. W końcu przypięłam się do dwóch grup, jedna dotyczy blogowania (mam wrażenie, ze odnalazłam bratnie dusze:-) a druga to studenci z Europy (jakoś rodaków tam żadnych jeszcze nie spotkałam, ale zobaczymy)

Reklamy

Róg Pięknej i Realnej 1

Pracy szukał od kilku miesięcy. Znalezienie jej okazało się nie tak proste, jak sobie to wyobrażał, gdy dumny odbierał dyplom Magistra Zarządzania. Tysiące ofert w internecie mimo wnikliwego przeglądania nie stawało się wcale przejrzystymi, a nieaktualne anonse, których pełno było na gazetkach w pośredniaku opadały z nich jak zeschnięte liście i chrzęściły tylko pod stopami brodzących w nich petentów. Na wysyłane aplikacje nie było odpowiedzi, natomiast jedyną odpowiedź jaką słyszał podczas rozmów o pracę była zawsze sentencja: „odezwiemy się do pana”.

 Nikt się jednak do Damiana nie odzywał. Przestała to robić nawet jego matka, z którą dzielił małe mieszkanko na szczecińskim blokowisku. Jej milczenie było dla chłopaka gorsze od milczenia potencjalnych pracodawców i o wiele gorsze niż jakakolwiek wymówka z jej strony.

Pewnego dnia jednak coś drgnęło. Odebrał telefon:

– Czy Pan Damian? – zapytał niski, męski głos w słuchawce

– Tak….? – odpowiedział ni to twierdząco ni to pytająco

– Zapraszamy pana na spotkanie w sprawie pracy – tym razem mężczyzna odezwał się stanowczo

– Tak? A na jakie stanowisko?- niepewnie zapytał chłopak

– Moderator indywidualnych czasów – padła odpowiedź, która brzmiała jak oczywista oczywistość

-????? – pytał Damian nie wypowiadając przy tym żadnego słowa, w końcu wycedził: ….Nie przypominam sobie żebym aplikował. Z jakiej firmy Państwo dzwonią? –

-Wszystkiego dowie się pan podczas spotkania, zapraszamy jutro na 10, róg Pięknej i Realnej Czekamy na pana- co wypowiedziawszy mężczyzna zakończył połączenie…

Coursera – czas zacząć

4 miliony studentów plus ja.  On-line, za darmo, i jeszcze z tematu, który mnie interesuje , czyli pisania. Dokładnie kurs nazywa się: 

Crafting an Effective Writer: Tools of the Trade

ma trwać 6 tygodni i zabierać około 5-6 godzin tygodniowo.  Jutro pierwsze wykłady.  Czy dam radę?

https://www.coursera.org/course/basicwriting?utm_classid=971189&utm_nottype=class.welcome.before&utm_notid=-1&utm_linknum=1

Winoroślą jesień się zaczyna

Z tej winorośli nie będzie wina,
ani winogron słodkich.
Lecz mimo to uczta jest wyśmienita
uczta dla oka

Second of all Monika’s wonders

Drugi cud zdarzył się Monice po pracy. Był akurat koniec miesiąca, miesiąca września, tego od babiego lata, snującej się mgły i niewyraźnego zapachu dymu. Tego od więdnącego lata i od dojrzewającej jarzębiny. Tego właśnie. Jednak Monice wrzesień objawiał się codziennie jedynie w cyfrze 9, w długiej kolumnie tabeli przestawnej excella. Od rana do nocy siedziała w raportach na zamknięcie miesiąca…. Oczy jej pękały…. takie miała wrażenie. No, ale dziś w końcu zamknęli miesiąc, więc od jutra będzie można trochę odetchnąć, nie na długo…tak do piętnastego, kiedy to na horyzoncie ekranu komputera pojawi się widmo kolejnego zamknięcia. Tak, ale dziś można odpocząć. 

Zamiast więc wsiąść jak zawsze do tramwaju, który powiózłby ją na drugi koniec miasta, gdzie mieszkała, postanowiła przejść się trochę promenadą nad rzeką. Był piękny wieczór, słońce przechylało się ku zachodowi i odbijało od pofałdowanej powierzchni wody. Stanęła chwilę i oparła się o barierkę oddzielającą promenadę od rzeki i wpatrywała się na refleksy na wodzie.

-Tak się tego nie robi, tak tego nie poczujesz – usłyszała głos ze swojej prawej strony. Obejrzała się. Na ławce siedziała ładna dziewczyna, może siedemnastoletnia, jej piegowata twarz i zaczesane w kucyk włosy budziły sympatię.

-Czego nie poczuję- zapytała Monika

-No …. przenikania, tak nie poczujesz.

-Przenikania?

-Oj nie gadaj tyle, tylko stań wyżej, na podeście. Nie bój się, nie spadniesz. Wyprostuj się i zwróć głowę wprost w kierunku słońca. Zamknij oczy. Oddychaj.

Monika z półuśmieszkiem wykonała polecenie dziewczyny. Stała tak chwilę w milczeniu z zamkniętymi oczami, Już miała zgłaszać pretensję do dziewczyny, że nic się nie dzieje, kiedy nagle poczuła jak oświetlające ją promienie słońca penetrują jej wnętrze i jakby ogrzewają serce. Powiew wiatru już nie zatrzymywał się na powierzchni jej płaszczyka, nie targał jej apaszki. Strumień powietrza przewiewał ją na wylot. A jeszcze zapach wody. On nie tylko docierał do jej nozdrzy, ona czuła go całą sobą. Trwało to może kilka sekund, ale Monice wydawało się jakby całą wieczność. Bo oto czas też ją przenikał i znajdował się w jej wnętrzu, zamiast pędzić na tarczach zegarków gdzieś na zewnątrz.

-Aha, a więc to jest to przenikanie. Waw. Trwa chwilę, a starczy za miesiąc wakacji pewnie. Skąd o tym wiedziałaś, znasz jeszcze inne takie sztuczki – Monika zapytała, lecz nie uzyskawszy odpowiedzi spojrzała za siebie. Dziewczyny już tam nie było.

 

Psi węch

Sytuacja była taka: wąska ścieżka w parku, ja idąca po niej i pies stojący po jej środku. Stanęłam jak wryta, bo pies najzwyczjaniej czegoś ode mnie chciał. Spojrzałam w jego roziskrzone oczy, nastroszone uszy i sylwetkę jakby szykująca się do skoku. Na szczęście dostrzegłam także smycz na jego szyi i za chwilę na  drugim jej końcu uśmiechnięta właścicielkę czworonoga.

-A co on taki bojowy -odezwałam się do miłej z wyglądu Pani drżącym nieco głosem.

– Nie , nie bojowy on po prostu chce się przywitać

-Aaa – zrobiłam niezbyt mądrą minę zadziwiona tą niczym niezasłużoną, jak mi się zdawało, sympatią ze strony psa.

-Bo pani taka podobna, do mojej siostry, a on ją bardzo lubi …. – rozwiała moje wątpliwości Pani

Osłupiałam. Jak to to psy nie mają tego tam ich węchu?, słuchu? Czy też innego wyostrzonego zmysłu, który broniłby by je przed tego typu pomyłkami. Czy opakowanie, to znaczy moja powierzchwoność mogłaby je tak zwieść, że wzięłyby mnie za ulubioną osobę?Wygląd się dla nich liczy? 

-Nie, nie chce mi się w to wierzyć. Psi węch nie zawiódł go i tym razem. Niosłam przecież w reklamówce spory kawałek kiełbasy z marketu:-)

 

Charity begins at home

Zanim podsumujesz liczbę lajków, jakie rozdałaś w tym dniu na fajsie, albo ilość i intensywność uśmieszków, którymi obdzieliłaś znajomych w kawiarni, pomyśl, co widzieli dziś w twojej twarzy bliscy, gdy w pośpiechu szykowałaś się do pracy rano, albo zmęczona wróciłaś wieczorem do domu. Lajki, uśmiechy, czy choćby tylko życzliwość?