Cały czas prosto przed siebie!

Szłam zimowym pustym chodnikiem, pod nogami chlupała śnieżnoszara breja. Dość niechlujnie wyglądało moje osiedle tego ranka.

Tym większe wrażenie zrobiła na mnie wiśniowo lśniąca limuzyna stojąca na przejściu dla pieszych. Zza przydymionych szyb niewiele było widać, ale kiedy zbliżyłam się do jezdni, by zwyczajnie, jak co dzień przejść na drugą stronę, szyba uchyliła się ukazując zmęczoną twarz o wielkich oczach. Pasażerka limuzyny prowadzonej przez osiłka o zdecydowanych ruchach, którego chwilowo zwiodła nawigacja satelitarna zapytała:

Pani, jak dojechać do ulicy C, a brzmiało to jakby pytała: Pani, jak żyć?

Odpowiedziałam zgodnie ze stanem naonczas posiadanej wiedzy: „Najpierw w lewo, potem w prawo i cały czas prosto przed siebie!”

Reklamy

Zdecydowanie najlepiej ubrana choinka tego sezonu :-)

20190105_122956[1]Ubrana tylko w światło i w dźwięk, zdecydowanie mnie urzekła!

Oko przydrożne

Oko Bożej Opatrzności

Patrzyło kiedyś na ludzi z drzewa przy polnej drodze wijącej się wśród pagórków i warmińskich łąk. Czy ludzie odwzajemniali to spojrzenie, czy tez bogobojnie spuszczali wzrok. Ja nie mogę oderwać oczu od tego oka. 🙂

(„Warmińska rzexba ludowa – Angelika Rejs)

Swing w aptece

To nie była gorączka sobotniej nocy, a prawdziwe 38,5 na wskazaniu termometra. Łez w moich oczach nie wywołało wzruszenie na widok tej oświetlonej lampkami apteki, która niczym brodweyowska scena ze schodami na kolejnych stopniach prezentowała flakoniki i flaszeczki, a potężne kichnięcie. Potem lekkim ślizgiem na sterylnie białej i błyszczącej posadzce podjechałam aż do lady, o którą oparłam się z gracją niczym Gen Kelly w „I’m dancing in the rain”. Aptekarka za chwilę zatańczyła wśród półek, a wbijając należność za leki na kasę stepowała zawzięcie niczym Fred Aster. Z obietnicą zdrowia zamkniętą w kapsułkach opuściłam lokal swingowym krokiem.

Nieświadomi tańczą

CZEGO OCZEKUJE MĘŻCZYZNA OD KOBIETY A CZEGO KOBIETA OD MĘŻCZYZNY?

Mężczyzna zazwyczaj oczekuje od związku rzeczy konkretnych – oczekuje domu, nastroju domu. Mężczyzna potrzebuje od kobiety motywacji, oczekuje, że kobieta będzie UWODZIŁA go CIAŁEM, seksualnie i że on będzie się w tym spełniał. Oczekuje też od kobiety, że wytyczy mu ona CEL, że będzie wiedział do czego ma dążyć, co ma zdobyć, jaki szczyt, jakiego SMOKA zabić dla swej lubej.
Mężczyzna lubi poruszać się i potrzebuje z kobietą spotkać się w sferze KONKRETU i DZIAŁANIA.
Mężczyzna swobodnie porusza się w sferze ŚWIADOMOŚCI.
To zna, to czuje.
Tu się wydaje wszystko dość oczywiste.

Kobieta natomiast – owszem – oczekuje często od mężczyzny zapewnienia stabilności finansowej, zbudowania domu, gniazda, zadbania o nią i dziecko zwłaszcza jak potomstwo jest małe.
Ale kobieta oczekuje też od mężczyzny UWODZENIA, ale uwodzenia mózgiem, duszą, umysłem…
Kobieta potrzebuje, aby doszło do spotkania DWÓCH NIEŚWIADOMOŚCI – jej i mężczyzny…
Potrzebuje spotkania tego, co często niewypowiedziane.
I potrzebuje, aby mężczyzna dostrzegał tą ogromnie ważną jej część.
Kobieta chce, aby dusza mężczyzny tańczyła z jej duszą…
Potrzebuje, aby seksualność mężczyzny TAŃCZYŁA z jej seksualnością…
Aby się przeplatały, dotykały, kusiły…
Przenikały…
Zbliżały i oddalały…
Tak, kobieta potrzebuje, aby MĘŻCZYZNA Z NIĄ TAŃCZYŁ.
Tańczył na różnych poziomach.
Czasami kobieta tak jakby bez słów pytała wielokrotnie – widzisz mnie?
Postrzegasz mnie?
Słuchasz mnie?
Czujesz mnie?
A czujesz tą część mnie? A tą? A tą?
Całą?

Kobieta potrzebuje, aby jej nieświadomość była W KONTAKCIE z nieświadomością mężczyzny.
Tylko wtedy kobieta może się przed mężczyzną otworzyć jak KWIAT.
Również jej CIAŁO może się wtedy otworzyć jak KWIAT.
Kiedy kobieta jest postrzegana w pełni, wszystkimi zmysłami oraz czułkami pozazmysłowymi, wtedy może otworzyć się na mężczyznę tak, jak on tego potrzebuje. Wtedy może mu ZAUFAĆ, otworzyć się cieleśnie, konkretnie i bardzo zmysłowo.
I powiedzieć świadomie…
CHCĘ.

Marta Duszyńska
Certyfikowana Terapeutka Ustawień Systemowych

Postawa tłumacza

Człowiek potrzebuje zakorzenienia kulturowego, by żyć. Potrzebuje również kultury alternatywnej, w której dopiero przegląda się jego własna konstrukcja duchowa. Dlatego też niektórzy tłumaczą.” M. Żółtowska-Sikora

Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości podczas spotkania z inną kulturą zamiast postawy kolonizatora powszechna będzie postawa tłumacza, czyli osoby pragnącej zrozumieć ją i przełożyć jej wartości na własny język.

Pani ubrana jak mikołaj

Dziś w mieście widziałam starszą panią ubraną jak mikołaj. Mocno opatulona w czerwony kubraczek z białym kołnierzykiem i mankietami szła przygarbiona chodnikiem w centrum. Co raz poprawiała futrzaną czapkę z pomponem i ściskała w ręku zieloną pękatą torbę ściągnięta u góry jak worek. Gdy usiadła zmęczona na przystanku z miną nie wyczekująca bynajmniej zaprzęgu reniferów, w parku obok zemdlała dziewczyna. Nie wiem czy w tym czasie w mieście mogły dziać się jakieś cuda, albo czy komuś prezent nie zleciał z nieba.